Ferrari dla statystycznego obywatela- Fiat Coupe

14 maja 2020
Jest po włosku piękny, choć zaprojektował go Amerykanin. Ma kompaktowe wymiary, zachwyca mocą, a - zdaniem użytkowników - także frajdą z prowadzenia. Czy w latach 90. można było kupić bardziej stylowe coupe w cenie nie przyprawiającej o zawrót głowy? Przypuszczam, że wątpię.

Ten samochód jest jak pizza hawajska – włoskie dziedzictwo łączy z amerykańską pomysłowością, a osobliwy efekt nie każdemu przypadnie do gustu.

 

Nie da się mówić o Fiacie Coupe nie rozpływając się nad jego stylistyką. Karoseria tego wozu to motoryzacyjny odpowiednik kieszonkowej Kaplicy Sykstyńskiej. Wnętrze również trzyma należyty fason. Naturalnie te zachwyty wydają się oczywiste – w końcu Włosi od zawsze „umieli w stylistykę” i jeśli ktoś uważa, że jest inaczej to powinien kupić sobie nowe oczy.

Lecz ten samochód ma w sobie coś z pizzy. Niby to narodowe włoskie danie, jednak globalną dominację w żywieniu imprezowiczów zdobyło dopiero wówczas, gdy Amerykanie pokroili ją w trójkąty, polali keczupem i zaczęli sprzedawać w kartonowych opakowaniach na wynos.

Tak samo jest z Fiatem Coupe. Może i jest po włosku piękny, a jednak zaprojektował go Amerykanin – Chris Bangle. A więc człowiek, który zasłynął kontrowersyjnymi projektami BMW z początku XXI wieku (E65!).

Masz jakiś problem?!

Na szczęście Fiat Coupe nie podzielił losu statystycznej beemki: mimo prawie 3 dekad na karku (lata produkcji: 1993-2000), te wozy na żadnym z etapów swojej kariery rynkowej nie zdobyły uznania wśród krótko ostrzyżonych miłośników strojów sportowych. Co jest bardzo dobrą wiadomością – auta nie otacza ani nimb dresiarstwa, ani swąd „remizowości” – charakterystycznej choćby dla Opla Calibry.

A przecież jeśli chodzi o właściwości dynamiczne Fiat Coupe nie ma się czego wstydzić. Najbardziej elektryzująca odmiana (Turbo 20V) posiada 5. cylindrowy, turbodoładowany silnik 2.0 o mocy 220 KM. Dzięki temu pierwsza setka pęka już po 6,5 s – to wynik niezły nawet jak na rok 2020.

Ach, te lata 90…

Oczywiście do pełni szczęścia brakuje tylnego napędu, jednak bądźmy poważni – takie rzeczy to byłaby już przesadna ekstrawagancja. Fiat Coupe miał inną misję: dać szerokim masom możliwość obcowania z najlepszymi cechami włoskiej motoryzacji. Dziś dowolna odmiana tego auta to niezły pomysł na nieoczywistego klasyka. A Turbo 20V może być nawet czymś więcej – wehikułem czasu do epoki nieowładniętej destrukcyjnym szałem „ekologizmu”.