Elektrowstrząsy Volkswagena – ID.4 czyli odrobiona lekcja Tiguana

14 października 2020
Błyskawicznie po wprowadzeniu na rynek modelu ID.3 niemiecki koncern rozpoczyna zbieranie zamówień na kolejny pojazd z tej rodziny. Tym razem jest to SUV: ID.4. Czy rozbije bank?

Błyskawicznie po wprowadzeniu na rynek modelu ID.3 niemiecki koncern rozpoczyna zbieranie zamówień na kolejny pojazd z tej rodziny. Tym razem jest to SUV: ID.4. Czy rozbije bank?

Nie da się ukryć, że Volkswagen nieco zaspał z modą na SUV-y. Co prawda pierwsze auto tego typu zaprezentował już w 2002 roku, a więc niby niezbyt późno. Jednak był to Touareg – czyli drogi wóz klasy średniej wyższej. Taki wręcz jakby luksusowy.

Jak łatwo się domyślić, ten krok uniemożliwił Volkswagenowi wejście pod strzechy, ponieważ cena Touarega była zdecydowanie zbyt wysoka. Pierwszym SUV-em skierowanym do masowego odbiorcy był dopiero Tiguan.

Ale Tiguan nie miał łatwego zadania – gdy pojawił się na rynku (w 2007 roku) segment kompaktowych SUV-ów był już mocno obsadzony. Mogłoby się wręcz wydawać, że karty zostały rozdane.

Touareg to mastodont. Do tego był (i jest) abstrakcyjnie drogi, jak na możliwości finansowe klientów Volkswagena. I zbyt plebejski, jak na gusta ludzi dysponujących odpowiednią gotówką.

Przyjechał ostatni, jest więc pierwszy

Nic bardziej mylnego. Tiguan zamiast grać o swoją pulę ze starymi wygami pokroju Toyoty RAV4 czy Hondy CR-V, po prostu wszedł i wywrócił stolik. Kompaktowy SUV Volkswagena błyskawicznie został sprzedażowym megahitem.

Jednak to nie zmieniło polityki niemieckiego koncernu, który kolejne nisze w obrębie segmentu SUV zasiedlał nieco ospale. T-Roc pojawił się dopiero w 2017 roku, kolejny rok trzeba było czekać na dołączenie T-Cross’a.

Starożytne przyłowie off-roadowców głosi, że im lepsza terenówka, tym dalej trzeba iść po traktor. Ciekawe czym wyciągali tego Tiguana?

Jednak teraz Volkswagen odrobił lekcje i jeśli chodzi o elektro SUV-y klasy średniej, to w zasadzie tworzy ten segment wśród popularnych marek. Póki są tu tylko auta klasy premium (jak Jaguar i-Pace czy Mercedes EQC).

ID.4 chwilowo nie ma bezpośredniej konkurencji – no chyba, że wewnętrzną, w postaci bliźniaczej Skody Enyaq iV [tu przeczytasz więcej o tym modelu].

Co prawda na horyzoncie czai się też Nissan Ariya, jednak w salonach zobaczymy go dopiero w II kwartale 2021 roku. Co i tak nie zmienia faktu, że tym razem Volkswagen odrobił lekcję. I w mający przed sobą świetlaną przyszłość segment SUV-ów napędzanych prądem wchodzi odpowiednio wcześnie.

ID.4 – co to jest?

Skoro już wiemy, że ID.4 nie jest spóźniony, to odpowiedzmy sobie na pytanie: czym w zasadzie jest ten model?

Poza informacjami, które padły już kilka linijek wyżej, warto dodać, że ID.4 powstało w oparciu o płytę podłogową MEB – a więc architekturę stworzoną od podstaw z myślą o samochodach elektrycznych (korzysta z niej również Volkswagen ID.3).

ID.4 ma 4,58 metra długości oraz 2,77 metra rozstawu osi – jest więc o 10 cm dłuższy od Tiguana. Pojemność bagażnika to 543 litry (a więc jest zbliżona do tej ze spalinowego kuzyna).

 

Ta andżela nie przechodzi tu przypadkiem: ID.4 z pewnością przypadnie go gustu płci pięknej.

Cena i moc Volkswagena ID.4

Salony Volkswagena właśnie rozpoczęły zbierać zamówienia na dwa, specjalne warianty modelu: ID.4 1ST oraz ID.4 1ST Max. Oba napędza silnik elektryczny o mocy 204 KM (310 Nm), który swoją moc przekazuje na tylne koła.

Ceny startują z poziomu 202 390 zł, co z pewnością nie jest okazyjną kwotą. Niemniej za te pieniądze dostaniemy w zasadzie wszystko, czego do szczęścia potrzeba.

A z czasem do gamy powinien dołączyć również budżetowy wariant. Naturalnie pojawią się też bardziej “tłuste” odmiany z napędem 4×4 i mocą przekraczającą 300 KM. Volkswagen ID.4 z pewnością będzie królem swojej niszy. Ale czy przekona do siebie klientów nie pożądających “elektryka”?

Dokładny cennik oraz szczegóły dotyczące wyposażenia premierowych odmian dostępne są tutaj [klik].

Pokaż kotku, co masz w środku: pod maską Volkswagena ID.4 znajdziemy m. in. zbiorniczek wyrównawczy układu chłodniczego czy wlew płynu do spryskiwaczy. Silnik elektryczny umieszczony jest przy tylnej osi.
Wnętrze ID.4 nie wygląda zachęcająco. Do tego nie znajdziemy w nim żadnego fizycznego przycisku: cała obsługa odbywa się za pomocą dotykowych ekranów i komend głosowych.