Co za jurny staruszek!

15 lutego 2021
Emeryt rwie szprotki w sanatorium - to esencja nowego Hyundaia Elantry. Jest to jedyny w swoim rodzaju samochód geriatryczno-młodzieżowy. Niebywałe!

Emeryt rwie szprotki w sanatorium – to esencja nowego Hyundaia Elantry. Jest to jedyny w swoim rodzaju samochód geriatryczno-młodzieżowy. Niebywałe!

Hyundai zaprezentował zupełnie nowe wcielenie swojego kompaktowego sedana. Pod maską pracuje w nim wolnossący silnik 1.6 MPI. Musicie przyznać – przypomina to podstarzałego lowelasa.

W latach 90. taki samochód byłby hitem, ale dziś może być tylko ciekawostką powtarzaną w poczekalni kliniki geriatrycznej. Producenci patrzący w przyszłość albo wycofują się z segmentu (jak Volkswagen), albo są w nim bardziej dla alibi (jak Toyota).

Oczywiście ta reguła nie dotyczy skrajności. Bo trójbryłowe nadwozie w klasie C wciąż trzyma się nieźle zarówno w drogich w samochodach marek premium, jak i w typowo budżetowych modelach.

A to oznacza jedno – jeśli nowa Elantra nie jest podstarzałym lowelasem, to może jest hipsterem kopiującym trendy bohemy?

Jak Mercedes?

Hyundai Elantra wygląda… ekscentrycznie.

Najpierw rzut oka na elitę. W eleganckim towarzystwie wszystko jest pod kontrolą. Producenci aut z wyższej półki wręcz rozpychają się ze swoimi kompaktowymi sedanami.

Audi ma A3 Limousine, BMW serię 2 Gran Coupe, a Mercedes przelicytował wszystkich proponując aż dwa tego typu pojazdy: klasę A z trójbryłowym nadwoziem oraz sportowo stylizowane CLA.

I – co może wydawać się brawurowym posunięciem – to właśnie w tym kierunku zdaje się spoglądać nowa generacja Hyundaia Elantry. Od razu uspokoję – nie chodzi o cenę. Koreańska propozycja startuje z poziomu 81 900 złotych, a najtańsze z aut premium kosztuje od 104 200 zł (Audi A3).

Przy czym w salonie Audi od tej kwoty dopiero zaczyna się uprzejma rozmowa, a kilka dodatków może łatwo wywindować cenę o kilkadziesiąt tysięcy. Tymczasem mając 113 900 zł nie tylko wyjedziecie maksymalnie wyposażoną Elantrą, ale jeszcze dostaniecie gratis numer do kochanki szefa salonu.

Ale – skoro już zahaczyliśmy o temat kobiet – warto przypomnieć, że przede wszystkim liczy się wnętrze. A w eleganckim towarzystwie nie wypada przecież rozmawiać o pieniądzach. Pomówmy więc o charakterze nowej Elantry.

Wystarczy rzut oka na nadwozie Hyundaia, by zrozumieć jaki jest pomysł na ten model. Karoseria nie wygląda ani tanio, ani pospolicie. Co prawda nie wygląda też zbyt ładnie, ale już lepiej być ekscentrykiem, niż nudziarzem.

Do tego wymiary. Rzecz niezwykle istotna w urządzeniu służącym do wyrywania szprotek. W porównaniu do ustępującego modelu, nowa Elantra jest dłuższa, szersza i niższa. Dzięki temu osiągnięto dynamiczne proporcje karoserii.

Piszę o tym nie bez powodu – bo w przypadku tego auta to wygląd definiuje charakter.

Czy może jak Dacia?

Młodzieżowy samochód z silnikiem, który jest lepem na emerytów? Odważna koncepcja.

Zgrabna sylwetka Elantry sprawiła, że przedstawiciele marki zaniemówili niczym nastolatek na pierwszej randce. I z nerwów zaczęli się jąkać – czasem mówią wprost o wyglądzie czterodrzwiowego coupe, innym razem tonują przekaz określając Elantrę zaledwie ekspresyjnym sedanem w stylu coupe.

Mniejsza o szczegóły, liczy się intencja. A ta jest jednoznaczna – w oczach szefów koncernu kompaktowy sedan Hyundaia ma być czymś w rodzaju rozsądnie wycenionego BMW serii 2 Gran Coupe czy Mercedesa CLA. Czyli niezwykle modnym pojazdem.

Trzeba przyznać, że na poziomie teoretycznym ten ruch wydaje się mieć całkiem sporo sensu. Czy w praktyce przekona klientów – czas pokaże.

Jak wspomniałem, cena jaką przyjdzie zapłacić za dbałość o styl nie przyprawia o zawał serca. Jasne, samochód jest wyraźnie droższy od popularnych wśród emerytów budżetowych modeli typu Logan czy Tipo sedan.

Ale z drugiej strony podobne pieniądze trzeba zapłacić typowy kompakt popularnej marki. Jednak tętno spoczynkowe utrzyma się na długo po wyjeździe z salonu. Mało tego – Elantra spowoduje szybsze bicie serca u właściciela dopiero wtedy, gdy zostanie skradziona.

Wszystko przez silnik. Wolnossące 1.6 (123 KM) bez wtrysku bezpośredniego z pewnością przyciągnie uwagę klientów o konserwatywnych poglądach na tematy technologiczne. Takich aut praktycznie nikt już nie robi – nawet Dacia wycofała z oferty analogiczną jednostkę.

Obecność takiej pozycji w gamie byłaby nawet godna pochwały, gdyby nie jeden szkopuł – to jedyny silnik dostępny w Elantrze. A umówmy się: ani moc, ani osiągi tej wersji (0-100 km/h w 10,6 s; v-max: 200 km/h) nie spełniają obietnic złożonych przez dynamiczną stylizację.

I tak dochodzimy do kluczowego problemu – Hyundai wiele obiecuje swoją jurną powierzchownością, by potem rozczarować szybką zadyszką. Jest jak 90. latek w rurkach i modnych, pastelowych sneakersach – trochę niedorzeczny, ale z pewnością przyciąga uwagę.

A jeśli Koreańczycy pójdą po rozum do głowy i uzupełnią gamę o jakieś bardziej współczesne silniki, to może być naprawdę ciekawie. Choć wciąż niszowo.

 

⬇️ ⬇️ ⬇️ ⬇️ ⬇️

JEŹDZIĆ OBSERWOWAĆ!
Najlepiej w social media 🙂

TwitterFacebookInstagram

 

Wnętrze to z jednej strony ogromne ekrany, z drugiej – masa fizycznych przycisków. Czyli znów miks przeszłości z teraźniejszością.