Łabędzi śpiew starej szkoły – oto R8 z tylnym napędem

12 marca 2021
To naprawdę piękny trolling politycznej poprawności. Audi chwali się, że nowe R8 w wersji z napędem na tył potrafi driftować! Oprócz tego ma potężne V10 pod maską i tonę testosteronu. Niestety długo to nie potrwa.

To naprawdę piękny trolling politycznej poprawności. Audi chwali się, że nowe R8 w wersji z napędem na tył potrafi driftować! Oprócz tego ma potężne V10 pod maską i tonę testosteronu. Niestety długo to nie potrwa.

Wybitni intelektualiści twierdzą, że gdyby Bóg popierał przedni napęd, to chodzilibyśmy na rękach. Nie mam pojęcia jak ta postawa filozoficzna odnosi się do zdobywających coraz większą popularność aut z napędem na 4 koła.

A przecież ten trend obserwujemy przede wszystkim tam, gdzie nie chcielibyśmy go oglądać: w klasie prawdziwych sportowców. BMW M5 czy Mercedes-AMG E63 już przeszły na ugrzecznią stronę mocy.

I jasne, niby sportowy samochód powinien korzystać wyłącznie z tylnej osi, jednak nie oszukujmy się – rosnące moce silników i poziom zaawansowania współczesnych układów 4×4 sprawiają, że zwolennicy klasycznego rozwiązania mają coraz mniej argumentów.

Trendsetterzy z Ingolstadt

Jedną z pierwszych jaskółek zwiastujących ten trend było legendarne Audi Quattro z 1980 roku. To auto zapisało się złotymi zgłoskami w historii rajdów samochodowych walnie przyczyniając się do popularyzacji układów 4×4 w samochodach osobowych.

A dla Audi stało się ikoną – podobnie jak system napędu na obie osie, który dostał nawet nazwę w hołdzie dla modelu Quattro. Tymczasem to właśnie Audi – po którym absolutnie nikt nie mógł się tego spodziewać – postanowiło zostać piewcą motoryzacyjnego oldschool’u i powrócić do klasyki.

Producent z Ingolstadt od jakiegoś czasu oferuje R8 w wersji z tylnym napędem (wcześniej RWD miała tylko limitowana edycja modelu – R8 V10 RWS). A najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że to jeszcze nie koniec imprezy!

Warto bowiem przypomnieć, że R8 napędzane jest wolnossącym silnikiem V10. I to w środku rewolucyjnej zawieruchy spod sztandarów downsizingu i elektryfikacji.

Podsumujmy: mamy więc tylny napęd i wolnossące 10 cylindrów pod maską. Czyli samochód, który zamiast jeść miód, po prostu żuje pszczoły. Z prostego równania wynika, że do podróży w przeszłość brakuje tylko jednej rzeczy – manualnej skrzyni biegów.

Niestety – R8 V10 RWD wyposażone jest w 7 stopniowy automat. No trudno – nie można mieć wszystkiego. Tym bardziej, że statystyczny kierowca R8 i tak ma zajętą prawą rękę: trzyma ją na kolanach pasażerki.

Była masa, czas na redukcję

Jeśli chodzi o silnik, to jest on wspaniały. 5,2 litra pojemności, V10 i moc 540 KM. Tyle samo wynosi maksymalny moment obrotowy (540 Nm przy 6500 obr./min.).

Takie parametry zapewniają przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 3,7 sekundy i 320 km/h prędkości maksymalnej (w wersji Spyder 3,8 sekundy i 318 km/h).

A teraz najlepsze: jak zapewnia Audi przy włączonym trybie sportowym samochód można będzie wprowadzić w kontrolowany poślizg i prawilnie latać bokami! Pięknie! Wersja coupe waży 1595 kg, czyli o 65 kg mniej od R8 quattro.

Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje pewien fakt, o którym spekuluje się w kuluarach – następca modelu R8 ma być już pojazdem wyłącznie elektrycznym.

Jeśli okaże się to prawdą, to trzeba Audi oddać należne honory: firma z Ingolstadt godnie pożegnała się z konwencjonalnym napędem w super-samochodach: potężnym wolnossącym silnikiem napędzającym tylną oś.

Cena? Od 699 000 zł: czyli 144 400 zł taniej, niż za wersję napędem 4×4.

P.S. W gamie oczywiście są również wersje z napędem quattro.

⬇️ ⬇️ ⬇️ ⬇️ ⬇️

JEŹDZIĆ OBSERWOWAĆ!
Najlepiej w social media 🙂

TwitterFacebookInstagram

 

Polub stronę żeby być na bieżąco:
Opublikowane w dziale: Opinie