Mazda przyszła pozamiatać

26 maja 2021
Sztuczne piersi, Instagram czy turystyka all inclusive - świat oferuje nam coraz więcej namiastek. Jednak ludzie z Mazdy stwierdzili, że tanie pozerstwo nie jest godne prawdziwego samuraja.

Sztuczne piersi, Instagram czy turystyka all inclusive – świat oferuje nam coraz więcej namiastek. Jednak ludzie z Mazdy stwierdzili, że tanie pozerstwo nie jest godne prawdziwego samuraja.

Japończycy postanowili wejść w segment premium oferując… produkty klasy premium. Co – wbrew pozorom – wcale nie jest takie oczywiste.

Wielu producentów aut z górnej półki jedzie na pozorach. Volvo ogranicza się do silników 4-cylindrowych, Mercedesy napędzane są przez jednostki z Dacii, nawet BMW odchodzi od tylnego napędu.

Stale rośnie liczba modeli segmentu premium, które w prestiżowej otoczce oferują w gruncie rzeczy plebejską architekturę. Tymczasem Mazda wybrała drogę w poprzek tych złowrogich trendów.

Zaprezentowana w 2011 roku pierwsza generacja modelu CX-5 (fot. poniżej) była jednocześnie pierwszą Mazdą zbudowaną w oparciu o zasadę SkyActiv – czyli pod prąd wszechwładnej mody na downsizing.

Zamiast redukować pojemność silnika i liczbę cylindrów, postawiono no nową rodzinę 2-litrowych jednostek 4-cylindrowych. Był to niewątpliwie odważny ruch, co docenili klienci. Niemniej Mazda wciąż pozostawała w segmencie aut popularnych.

Pierwsza generacja modelu CX-5 wytyczała kurs, po którym do dziś porusza się Mazda.

Przepraszam, czy tu biją?

Jednak już od jakiegoś czasu ludzie z Mazdy nieśmiało przebąkują, że pora zaatakować segment premium. Zapowiedzią tych zmian są już aktualne generacje Mazdy 3 i nowy SUV – CX-30. Jednak w zgodnej opinii krytyków – póki co są to aspiracje na wyrost.

Tymczasem jakiś czas temu dziennikarze magazynu „Car and Driver” donieśli, że nadchodząca generacja Mazdy 6 (planowany debiut: 2022 rok) powstanie w oparciu o zupełnie nową, tylnonapędową platformę. Dostanie też 6-cylindrowe silniki.

A to już materialne atrybuty segmentu premium. Musashi Miyamoto – japoński samuraj żyjący na przełomie XVI i XVII wieku – napisał niegdyś: „posiąść zasady to znaczy umieć je odrzucić”.

I trzeba przyznać, że Mazda umiejętnie odrzuca trendy ogarniające świat motoryzacji. Czy w ten sposób zawładnie portfelami konsumentów? Czas pokaże. Jednak droga Japończyków dowodzi, że wciąż można produkować auta naładowane testosteronem.

⬇️ ⬇️ ⬇️ ⬇️ ⬇️

JEŹDZIĆ OBSERWOWAĆ!
Najlepiej w social media 🙂

TwitterFacebookInstagram

Mazda Vision Coupe to nie jest żadne coupe, tylko 4-drzwiowy sedan. Dlatego nowa Mazda 6 będzie z niej czerpać pełnymi garściami. Co jest świetną wiadomością!