Minivan w 3 furtkach czyli nudne szaleństwo

28 czerwca 2021
Ferdynand Kiepski mawia, że są na świecie rzeczy, które się nawet fizjologom nie śniły. Od siebie dodam, że, są też takie auta. Można by powiedzieć: po prostu głupie. Ale uznajmy, że jednak tylko ekscentryczne.

Ferdynand Kiepski mawia, że są na świecie rzeczy, które się nawet fizjologom nie śniły. Od siebie dodam, że, są też takie auta. Można by powiedzieć: po prostu głupie. Ale uznajmy, że jednak tylko ekscentryczne.

Jedną z najbardziej niedorzecznych koncepcji nadwozia były z pewnością 3 drzwiowe minivany.

Choć minivan w garażu to ostateczny dowód na utratę czynnego zainteresowania życiem przez właściciela, to jednak w obiektywnych kategoriach za takimi autami przemawiają mocne argumenty.

Przestronność, funkcjonalność, komfort podróżowania – właśnie dlatego  minivany pokochali kochający ojcowie rodzin. Tym bardziej szalony wydaje się pomysł wprowadzenia na rynek 3 drzwiowej wariacji na ten temat.

Bo w efekcie powstają auta absurdalnie niepraktyczne, w teorii rodzinne, ale jednak istotnie utrudniające montaż dzieci w fotelikach. I tak dalej, i tym podobne.

Oto 2 przykłady niedorzecznego podejścia.

3-drzwiowy minivan: Mercedes klasy A typoszeregu W169 był dziwacznym pomysłem. Więc przepadł.

Mercedes klasy A (W169)

lata produkcji: 2004-2012

Wydawać by się mogło, że Mercedes to marka kierująca swoje produkty do konserwatywnych klientów. Tymczasem wypuszczenie na rynek 3 drzwiowego minivana z napędem na przód było zdecydowanie awangardowym pomysłem.

Dlatego nie może dziwić, że klienci marki ze Stuttgartu w ogóle nie zainteresowali się tym dziwadłem. Efekty były łatwe do przewidzenia: 3-drzwiowa klasa A przepadła na rynku.

Szukając odpowiedzi na pytanie dlaczego? wystarczy już rzut oka na nadwozie i sama świadomość faktu, że w salonach stała również  5 drzwiowa odmiana modelu.

Po co to komu?

Renault Avantime

lata produkcji: 2001-2003

Dziś Avantime wygląda dość karykaturalnie, ale na przełomie wieków naprawdę robił świetne wrażenie!

To dopiero było mocne wejście w nowe tysiąclecie!

Renault zaprezentowało samochód niepodobny do niczego innego. Awangardowy w każdym calu, w każdej linii karoserii. Wypełniony po brzegi nietuzinkowymi rozwiązaniami.

Dlatego naturalną kolejną rzeczy ten wóz… po prostu przepadł na rynku. Wyprodukowano mniej niż 10 000 egzemplarzy i po 2 latach od debiutu zakończono produkcję najbardziej francuskiego samochodu XXI wieku.

Czego tu nie było? Klinowaty tył, który Renault stosowało również w modelach Vel Satis i Megane (tzw. żelazko). Nadwozie pozbawione słupka B (jak w Mercedesach klasy E coupe), zegary w formie ekranów (20 lat temu!) i cała masa innych nowatorskich rozwiązań.

Jednak ostatecznie wszystko poszło na marne. Klienci woleli albo standardowego Espace, albo… po prostu dowolny model innej marki.