No ja myślę, że nie z pensji psa

17 stycznia 2020
Dziś na ekrany kin trafił film Psy 3: W imię zasad. W zgodnej opinii krytyków największą wadą tego dzieła jest fakt, że w ogóle powstało. Dlatego zamiast załamywać ręce nad rozmienianiem legendy Franza Maurera na drobne, przypomnijmy sobie motoryzacyjną stronę kultowej pierwszej części.

… czyli motoryzacyjne realia w kultowym filmie Pasikowskiego.

Oryginalne Psy trafiły na ekrany kin w 1992 roku. Akcja filmu rozgrywa się jednak 2 lata wcześniej, co dość łatwo wyłowić z kontekstu. Wojewódzkie komisje weryfikujące funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa rozpoczęły prace w lipcu 1990 roku i działały do września tego samego roku. A właśnie przed taką komisją staje grany przez Bogusława Lindę Franz Maurer. Jednak jaki ma to związek z motoryzacyjną częścią filmu? Tak się składa, że fundamentalny. Bo właśnie znajomość kontekstu historycznego pozwala rozkoszować się wyłapywaniem motoryzacyjnych smaczków. A przecież uliczne realia 1990 roku były zderzeniem skrajności.

Bo to zła kobieta była

Z jednej strony na drogach dominowały siermiężne konstrukcje z krajów tzw. demokracji ludowej. Jednak Psy osadzone są w klimatach szemranych interesów i to w typowo wschodnim wydaniu. A taka mafia musi jeździć samochodami absolutnie ostentacyjnymi – z Mercedesem W126 braci Słabych na czele. Przekładając to na dzisiejsze realia drogowe, to mniej więcej tak, jakby jacyś gangsterzy kłuli w oczy Rolls Royce’em Phantom’em.

Jednak nie tylko mafia wozi się stylowo. Były SB-ek Franz Maurer po szaroburej Warszawie porusza się w BMW serii 3 typoszeregu E36. I tu pojawia się pierwszy zgrzyt – bo omawiana generacja została zaprezentowana pod koniec 1990 roku. A dostawy dla klientów rozpoczęły się dopiero w 1991 roku. Mamy tu więc charakterystyczne dla polskiego kina luźne podejście do wiarygodności historycznej. Dobrze chociaż, że auto wykorzystano zgodnie z przeznaczeniem – to właśnie na ten wóz poleciała Andżela w ikonicznej scenie:

– Fajny masz ten samochód.
– Żony.
– No ja myślę, że nie z pensji psa.

Polityka to jesteśmy my na tym wysypisku śmieci

Analogiczny błąd popełniono podczas kręcenia kolejnej charakterystycznej sceny. „Dzisiaj puszczamy z dymem całą naszą pieprzoną przeszłość” – tymi słowami kapitan SB Tadeusz Stopczyk zapowiadał funkcjonariuszom nocną akcję palenia akt. Ta scena świetnie oddaje realia epoki: dym unoszący się z ognisk palonych przez specsłużby u schyłku PRL (i w początkach III RP) był tak wielki, że gdyby zobaczyła go Greta Thunberg, stare diesle wcale by jej nie przeszkadzały. W tej scenie można dostrzec Poloneza Caro. A Polonez Caro został zaprezentowany dopiero wiosną 1991 roku…
Jednak nawet mimo tych wpadek, warto odświeżyć sobie klasyczne Psy – choćby po to, by pooglądać motoryzacyjny świat, który bezpowrotnie (i na szczęście!) przeminął.