Upadek klasy średniej: to Porsche porzucono na 39 lat

5 lipca 2021
Czerwone Porsche ze zdejmowanym dachem? To brzmi jak jeżdżąca reklama leków na problemy z erekcją. Ale żeby porzucić takie auto na 40 lat?! To już na pewno trzeba mieć problemy, ale z głową.

Czerwone Porsche ze zdejmowanym dachem? To brzmi jak jeżdżąca reklama leków na problemy z erekcją. Ale żeby porzucić takie auto na 40 lat?! To już na pewno trzeba mieć problemy, ale z głową.

Ta historia rozpoczęła się w 1965 roku, kiedy to Porsche zaprezentowało odmianę Targa modelu 911. Miał to być bezpieczny kabriolet, czyli wóz wyposażony w dodatkowy poprzeczny pałąk za przednimi fotelami.

To rozwiązanie posiada wszystkie wady klasycznego kabrioletu, przy okazji nie oferując największej zalety jaką jest w pełni otwarta przestrzeń nad kabiną pasażerską.

Niemniej takie to były czasy: w Stanach Zjednoczonych trwała zażarta debata na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz potencjalnych zagrożeń wynikających z podróżowania samochodami z otwartym nadwoziem.

I Porsche przygotowało swoją odpowiedź na wątpliwości klientów. Oczywiście gdy sprzedajesz sportowe samochody dla twardzieli z potężnymi cojones, nie możesz chować się za podwójną gardą jakiegoś tam bezpieczeństwa.

Pewnie dlatego ten skądinąd zachowawczy projekt ochrzczono dumnym mianem Targa. Porsche nawiązało w ten sposób do wyścigu wytrzymałościowego Targa Florio na Sycylii.

A dzięki temu poziom testosteronu się zgadzał – przynajmniej marketingowo.

Efekt końcowy wygląda obłędnie. Ale jak inaczej mogłoby wyglądać czerwone Porsche?

Sytuacja kryzysowa

No i teraz tak. Targa Florio – czyli Sycylia. A ten egzemplarz pochodzi ze USA. Gdy zestawimy to ze sobą geograficznie, trudno uciec od skojarzeń rodem z Ojca chrzestnego.

Ale to błędny trop, bo w tym przypadku jedynym wspólnym mianownikiem wydaje się być… bieda. Tak, tak – współczesne Stany Zjednoczone to kraj pełen kontrastów.

Choć Hollywood karmi nas obrazami powszechnego dobrobytu podsycając mit american dream i karier od pucybuta do milionera, to fakty są bezlitosne. Ameryka boryka się z największymi nierównościami dochodowymi wśród państw wysoko rozwiniętych skupionych w OECD.

O ile portfele elity finansowej bezustannie puchną, o tyle już amerykańska klasa średnia systematycznie się kurczy. Z pewnością jest to jedna z przyczyn dość powszechnego zjawiska ekskluzywnych barn finds – dokładnie jak w przypadku omawianego tu Porsche.

Sam termin barn finds określa stare, od lat nieużywane, często wręcz zapomniane samochody, które zostały znalezione w jakieś opuszczonej szopie. Zjawisko samo w sobie jest dość powszechne – również w Polsce.

Jednak u nas dotyczy przede wszystkim popularnych aut z okresu PRL. Tymczasem w Stanach zdarzają się prawdziwe perełki. Jedną z nich było Porsche, które podziwiać można na zdjęciach ilustrujących ten wpis.

“Nie sprzedam, będę robił!”

Powrót do żywych

Ten egzemplarz to I generacja (901) legendarnego Porsche 911 w wzmocnionej odmianie S z 1967 roku. Pod maską pracuje tu 6-cylindrowy bokser o poj. 1991 ccm i mocy 160 KM. Takie parametry pozwalają rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 7,5 s i maksymalnie pomknąć 225 km/h.

Czerwone 911 początkowo pracowało jako auto demonstracyjne w jednym z salonów Porsche. W 1969 roku samochód trafił do Stanów Zjednoczonych, jednak po amerykańskich drogach jeździł zaledwie 8 lat.

Od 1977 do 2016 roku wóz stał zaparkowany w garażu w Long Beach w stanie Nowy Jork. Jak mówi Uwe Makrutzki, szef działu fabrycznej renowacji Porsche Classic:

Targa stała tam przez prawie 40 lat – w garażu bez drzwi, przykryta plastikową plandeką. Wyglądało to tak, jakby ówczesny właściciel po prostu zapomniał o swoim wozie

Następnie wóz odkupił jeden z kolekcjonerów Porsche i oddał go do renowacji w Porsche Calssic.

Fabryczne zakłady niemieckiego producenta przez ponad 3 lata przywracały Targę do stanu pierwotnego. Same prace nad nadwoziem pochłonęły aż 1 000 roboczogodzin.

Renowację przeprowadzono zgodnie z realiami epoki lat 60.

Właśnie dlatego

Niestety dokładne losy czerwonej 911 nie są znane. Nie wiadomo dlaczego Porsche wylądowało w garażu na prawie 4 dekady. Czy ten samochód stał się ofiarą amerykańskich wstrząsów społeczno-gospodarczych?

Czy też jego historia jest jest znacznie bardziej ciekawa? Tego się już nie dowiemy. Jednak jak powszechnie wiadomo, w show-biznesie i miłości najważniejszy jest… niedosyt.

Pewnie dlatego każdy barn finds budzi takie emocje, a samochody zabytkowe rozpalają naszą wyobraźnię.

I to do tego stopnia, że nikt tu nawet nie drwi z kryzysu wieku średniego – nieodłącznego towarzysza stojącego za każdym czerwonym kabrioletem.

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO!

TwitterFacebookInstagram

Wsiadałbym.